Pełne
poznanie stricte naukowe nie wydaje mi się możliwe. Ogranicza nas wszystko, co składa
się na nasze myślenie. Opalizujące sieci znaków i konwencji rażą nasze
oczy.
Boję
się, że mimo naszych zdolności umysłowych nigdy nie pojmiemy świata. Tak jak
zając nigdy nie przebiegnie na wskroś Ziemi, mimo swej szybkości i doskonale
przystosowanych nóg.
Czy
eksploracja kosmosu coś da? Czy badanie innych planet przyniesie odpowiedzi na fundamentalne pytania egzystencjalne? Wątpliwe. Pchła
skacząca z psa na psa może nigdy nie dowiedzieć się, że istnieją inne wyspy
oraz coś pomiędzy. Możemy być najbardziej praktyczni i ściśli w tym, co robimy, a
jednocześnie ślepi.
Ale
chcę wierzyć, że synteza jest możliwa. Synteza dzięki nauce i progresowi
stymulującym rozum, ale niebędąca bezpośrednio efektem posiadanej wiedzy. Ta
synteza będzie dziełem raczej czucia, wyobraźni poetyckiej, abstrakcji tak
wysokich lotów, że objawiona prawda spali poszukujący umysł, zmieniając go
w warzywo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz