niedziela, 29 stycznia 2017

O poznaniu



Pełne poznanie stricte naukowe nie wydaje mi się możliwe. Ogranicza nas wszystko, co składa się na nasze myślenie. Opalizujące sieci znaków i konwencji rażą nasze oczy.

Boję się, że mimo naszych zdolności umysłowych nigdy nie pojmiemy świata. Tak jak zając nigdy nie przebiegnie na wskroś Ziemi, mimo swej szybkości i doskonale przystosowanych nóg.
Czy eksploracja kosmosu coś da? Czy badanie innych planet przyniesie odpowiedzi na fundamentalne pytania egzystencjalne? Wątpliwe. Pchła skacząca z psa na psa może nigdy nie dowiedzieć się, że istnieją inne wyspy oraz coś pomiędzy. Możemy być najbardziej praktyczni i ściśli w tym, co robimy, a jednocześnie ślepi.
Ale chcę wierzyć, że synteza jest możliwa. Synteza dzięki nauce i progresowi stymulującym rozum, ale niebędąca bezpośrednio efektem posiadanej wiedzy. Ta synteza będzie dziełem raczej czucia, wyobraźni poetyckiej, abstrakcji tak wysokich lotów, że objawiona prawda spali poszukujący umysł, zmieniając go w warzywo.
 

środa, 25 stycznia 2017

Systemy i podsystemy


Ludzie zwykli widzieć w sobie istoty absolutnie nadrzędne w stosunku do innych istot zamieszkujących glob.
Problem w tym, że z najwyższego poziomu refleksji człowiek nie wydaje się już tak oszałamiająco wyjątkowy na tle innych organizmów. Jedyny jego atut to bardziej rozwinięty mózg – organ rozwinięty w jakimś celu. Podobnie w jakimś celu rozwinięte są ciała/organy wszystkich zwierząt i roślin. Nawet trawa i mucha mają swoje miejsce w systemie i pełnią swoje funkcje dzięki temu, że są tym, a nie innym. Człowiek nie jest bardziej cudowny czy hojniej obdarzony od najpospolitszego kwiatu.
Mamy swoje szczególne mózgi tak jak zając ma przystosowane do szybkiego poruszania się nogi, tak jak palczak ma jeden dłuższy palec służący zdobywaniu pożywienia, tak jak roślina ma korzeń. Mamy nasze ludzkie mózgi i robiąc z nich użytek, dobudowujemy coraz to wyższe kondygnacje wieży Babel. Jesteśmy dumni z tego, że razem tworzymy „świat w świecie”. Ale w rzeczywistości takich światów w świecie, mniejszych czy większych, jest mnóstwo, a wszystkie składają się na supersystem nieogarniony owym świetnie rozwiniętym mózgiem.
Tu nasuwa się niepokojące pytanie: Jeśli my skonstruowaliśmy cywilizację, wielki ludzki system z milionem podsystemów w jeszcze większym pansystemie Ziemi, to czemu nie miałby to być element znacznie większego systemu tworzonego przez istoty potężniejsze od nas?

niedziela, 22 stycznia 2017

Ikar

Ikar. A może to nie był naiwny zachwyt lotem wysokim jak młodość?
Może on też próbował, choćby za cenę ojcowskich łez, dotknąć słońca. Wyobrażam sobie cudowne ciepło towarzyszące mu tam w górze, topnienie wosku wiążącego umysł.
A potem - rozpaczliwe spadanie. W dół, w dół, w dół -
i radosne niedowierzanie, ułamek sekundy przed zderzeniem ze słońcem.

czwartek, 19 stycznia 2017

O naturze ludzkiej (2)

Skąd biorą się hamulce, które powstrzymują nas przed tym wszystkim, co określa się jako złe, niegodziwe, godne pożałowania?
Kiedy mówi się o ludzkim instynkcie samozachowawczym, zwykle myśli się o jego biologicznej stronie, o instynkcie typowym dla wszystkich zwierząt. Ten instynkt w człowieku musiał jednak zmienić się w ciągu tysięcy lat ewolucji.
Bodziec tej zmiany widzę w prawie. Rozumianym szeroko – nie tylko jako prawo wyłożone eksplicytnie. Ale skupmy się na takim. W czasach Hammurabiego syn podnoszący rękę na ojca straciłby ją; dziś kajdan spocząłby już prędzej na przegubie rodzica, który ośmieliłby się dać klapsa dziecku. Jeszcze niedawno klapsy były czymś względnie normalnym i – według niektórych świadectw dorosłych wyrosłych na klapsach – skutecznym. Obecnie rodzic bałby się wymierzyć dziecku taką karę, by samemu nie zostać ukaranym. Na sumienia [o tym, czym jest owo sumienie, innym razem] działa też niewątpliwie nazywanie klapsów biciem i określanie niezastąpionym epitetem „złe”.
Albo dlaczego nie pijemy na umór i nie ćpiemy do zdechu? Co nas powstrzymuje? Otóż wystarczy przejść się po mieście i popatrzeć na żebrzących o kilka groszy alkoholików; widok taki, prócz tego, że łamie serce, w większości przypadków ma też podprogowe działanie perswazyjne, tak jak negatywne sądy niektórych osób na temat pijaków, narkomanów etc. To wszystko sprawia, że najczęściej postanawiamy nie skończyć w taki sposób.  I, lekko przestraszeni, posłusznie wracamy do klatki konwencji.
Tak więc widzę dwie możliwości: 1) hamuje nas czysto zwierzęcy instynkt samozachowawczy ORAZ społeczne konwencje, nakazy i zakazy, albo 2) to drugie stanowi aktualizację pierwszego programu. [O tym, jakie konsekwencje niesie taki stan rzeczy, innym razem].
Powyższy wniosek jest o tyle wartościowy, iż przecina nudny spór o to, czy ludzie są bardziej ludzcy, czy bardziej nieludzcy od zwierząt sensu stricto [operuję starą, naiwną opozycją ludzi i zwierząt wyłącznie w celach praktycznych]. Zwierząt po prostu nie obowiązują nasze normy, którym mogłyby się one wyrwać, którym mogłyby się przeciwstawić. I nie transponujemy naszych norm na ich świat, np. nie domagamy się od lisa, żeby zostawił kury w spokoju, ponieważ jest to „złe” = niezgodne z prawem/obyczajem [bo to jedyna słuszna definicja zła].
Ale niech no państwo lub inna wpływowa, szanowana instytucja wyznaczy nagrodę za moją głowę w dosłownym znaczeniu tych słów – a nie wątpię, że znajdą się chętni, i to chętni, którzy przedtem nigdy nie pomyśleliby o zabiciu innego człowieka.

środa, 18 stycznia 2017

O naturze ludzkiej (1)


Wyobraziłem sobie dzisiaj nagły koniec planety jaką znamy. Wielkie pustkowia pozbawione wszystkiego, co jest dla nas od zawsze obecne, nazwane i oczywiste, a co składa się na tzw. cywilizację. I nagich ludzi snujących się jak diplodoki szukające wodopoju u mety zagłady.
Pomyślałem o językach świata, które powoli wymierałyby przed śmiercią ludzkości. Z pokolenia na pokolenie rozmawialibyśmy coraz mniej i mniej, bo nie byłoby o czym. Nie uczylibyśmy naszych dzieci wyrazów pozbawionych desygnatów. Słowa znikałyby jak pamięć o zmarłych, zabierana do grobu przez tych, którzy jeszcze ją w sobie przechowują.
Wreszcie w sflaczałym bukłaku mózgu ostałoby się zaledwie kilka haseł, używanych rzadko.