poniedziałek, 3 lipca 2017

a dziwne marzenia goreją jak słońca

Po pokryciu twojej ulubionej drogi asfaltem już nigdy nie zagłębisz podeszwy w jej ciepłym, mącznym piasku. Już nigdy auta nie będą jeździć tędy tak wolno i cicho. Wszystko przyspieszy; nawet nie będziesz w stanie rozkoszować się pięknem horyzontów, skupiony na tym, żeby nie zostać rozjechanym.
A psy? Pół biedy, jeśli tylko szczekają na ciebie, gdy idziesz; najgorsze są te wieszane, czy może wieszające się, na tobie.
Nawet nie potrafisz podziwiać piękna iście Verlaine'owskich zachodów słońca, czy światła księżyca, który "smuci się", gdy "we łzach serafiny ze smyczkiem w palcach w oparach doliny cienistej snują z wiol nutę ściszoną". Świat niknie przed tobą w wielkiej, niedomytej cipie, w wargach sromowych wykrzywionych drwiąco.
A ty jesteś w stanie pukać tylko ten cholerny asfalt, w nadziei, że twoja droga jeszcze jest tam, słyszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz